Moja historia z Europą

Moja historia z odkrywaniem Europejskiego rynku pracy rozpoczal sie w 2005 roku. Wtedy jako uczen technikum pierwszy raz wyjechalem do pracy za granice.

Byl czas wakacji, chcialem, jako w koncu dorosla, osoba posiadac prawo jazdy. Zdecydowalem sie na wyjazd do Holandii gdyz tam pracowal moj dobry kolega, ktory mi z reszta zalatwil ta prace. Choc nieco mi wtedy imponowal najnowszymi modelami telefonow czy innymi rzeczami materialnymi jak oryginalne ubrania „adasia” czy „kotka w locie”, ja mialem na ten okres wakacji inne priorytety. Tak sie skladalo ze w tym okresie mialem tez swoja pierwsza „prawdziwa i powazna” dziewczyne. Koniec koncow po 5ciu czy 6ciu tygodniach wrocilem do PL. Udalo mi sie jednak zarobic wystarczajaco duzo zeby zrobic prawko i nawet kupic pierwszy samochod.

W kolejnym roku inny kolega mi zaproponowal prace na chlodni takze w NL. Warunki pracy ciezkie za to najlepsza kasa jaka w zyciu zarabialem. Placili szkodliwe, zdrowotne i nawet przerwy w pracy byly platne. Zyc nie umierac. Tym razem zostale prawie cale wakacje (8 czy 9 tygodni). Kupilem tez drugie auto,

Kolejny rok byl dla mnie rokiem matur i egzaminow zawodowych. Szczesliwym trafem mialem miedzy maturami a EZ 3 tygodnie przerwy. Nic wiec nie pozostalo jak wyjazd do NL po raz trzeci. Po egzaminach pojechalem znowu na 5 tygodni. Mialem wtedy juz inna dziewczyne i chcialem z nia spedzic jeszcze troche wakacji.

Po tym epizodzie (jak wtedy myslalem, ostatnim) w holandii podjalem prace w Polsce (moja najlepsza praca w zyciu choc slabo platna). Zaczalem studia i bylo ok. Jednak studia germanistyczne nie byly tym czego sie spodziewalem wiec zrezygnowalem. Byl to czas kiedy polska armia jeszcze brala nie tylko chetnych. Dostalem wezwanie a ze nie bardzo mi sie usmiechalo wycinania z zyciorysu 9 (…albo 6?) miesiecy zycia, pokombinowalem i podjalem prace w austrii. Tam praca sie skonczyla pod koniec roku. Wrocilem do PL i zaczalem…rozwozic pizze:) Od 2009 zaczepilem sie w kolejnej pracy w Polsce-jako tlumacz na budowie w niemczech. W niej poznalem tez moja obecna partnerke z ktora jestem do dzisiaj;) Tam czas spedzilem do marca 2010. Od kwietnia 2010 znowu austria. Problemmem w tej pracy byly ciagle problemy miedzy moim szefem a bankiem, ktory jak twierdzil szef zbyt dlugo ksieguje pieniadze (nawet 3 tygodnie spoznienia z wyplata). Jak sie domyslacie taka praca nie bawi wiec sie pozegnalem.

W lutym 2011 razem z moja E. wyjechalismy do NL. Wiem…juz nie chcialem ale ona skonczyla szkole ja sie pogniewalem na Austrie a ze razem najlatwiej tam bylo znalesc prace razem wypadlo na Holandie. Po czasie okazalo sie ze Polske opuszczalismy we troje. Historia z NL zakonczyla sie tak ze w pazdzierniku wrocilismy do Polski. W listopadzi urodzil sie Mini a ja znowu zaczalem pracowac w PL. Poczatkowo bylo ok ale z czasem coraz mniej pracy i w konsekwencji kasy. Mieszkanie na utrzymaniu, mlodzi rodzice i dzidzius. Po intensywnych poszukiwaniach pracy w Polsce padla decyzja ze trzeba wrocic na Europe. I tak w maju 2012 wyjechalem do Europu-miejsca gdzie jestem do dzisiaj-Bawaria, Niemcy.

 

PS. Jesli sie podoba i jestescie zainteresowani dalsza historia dajcie znac:)

PS. 2 Przepraszam za literowki i inne bledy-pisane na szybko;)

Dodaj komentarz